Strona główna » Co robimy » BIG BOOK NEWS

 

DOŁĄCZ DO NEWSLETTERA


NEWSLETTER NR 1 | 02.03.2026
WIELKI POWRÓT MAŁYCH KSIĘGARŃ

Im mniejsze i bardziej nietypowo zaopatrzone, tym większą budzą miłość. Skąd wziął się boom na niezależne księgarnie i czy ta moda dotyczy także Polski?

W ciągu ostatniego roku w USA powstały aż 422 niezależne księgarnie. To rewolucja, bo za oceanem polityczna presja konserwatystów spowodowała wycofanie części rzekomo nieobyczajnych lektur ze szkół i bibliotek. Na tę nową cenzurę niezależni księgarze zareagowali oferując regały z oznaczeniem „Książki zakazane”. Natomiast w Wielkiej Brytanii to pandemia koronawirusa pozwoliła odrodzić się małym księgarniom, w całym kraju jest ich znów ponad tysiąc. I trzymają się mocno, a chodzenie na zakupy książkowe znów stało się modne i przyciąga młodych. Korzysta na tym nawet największa na Wyspach sieć Waterstones – w 2025 r. otworzyła aż 10 nowych księgarń.

Co się zmieniło, skoro od połowy lat 90. małe księgarnie walczyły o przetrwanie? Konkurencją dla nich były sieci handlowe i internetowy Amazon – „największa księgarnia świata”, która oferowała wielkie rabaty i mechanizm pokazujący, co kupili inni. Tymczasem mali sprzedawcy byli zmuszeni zamykać swe oryginalne, prowadzone z miłości do książek miejsca, w których oferowali tytuły odzwierciedlające ich unikalny gust i znajomość nowej literatury. Ta tendencja za oceanem trwała do 2010 r. – wtedy kraj osiągnął historyczne dno z najmniejszą liczbą księgarń niezależnych. W Wielkiej Brytanii liczba księgarń kurczyła się aż do roku 2016, gdy otwarto tylko jedną nową księgarnię. Ale już w 2018 r. przybyło ich 12. Tak zaczął się powrót, który w branży literackiej nazywa się – nie bez dumy – odrodzeniem.

Czytelnicy znużeni modelem księgarni internetowych, w których trudno przypadkiem odkryć nowych autorów, literaturę niszową czy poszerzyć horyzonty, zaczęli świadomie wracać do miejsc prowadzonych przez ludzi z własnym gustem i z nietuzinkowymi kategoriami na półkach. Bo małe księgarnie pielęgnują wspólnoty, dla których istnieją. Zdaniem ekspertów u podstaw nowego życia księgarń leży 20 lat wytrwałego uczenia odbiorców, że tylko ich świadome wybory mogą zachować przy życiu miejsca, w których tak lubią spędzać czas. W pandemii filozofia „kupuj lokalnie!” zyskała na sile. Big Book Cafe Dąbrowskiego nie zamknęła się wtedy na ani jeden dzień, organizowaliśmy akcję „Książka na wynos”, a dzięki transmisjom daliśmy się poznać czytelnikom w całym kraju. Po 2022 r. potrzeba ucieczki z wirtualności przybrała na sile i ta tendencja – bywania w przyjaznych przestrzeniach z osobami podzielającymi nasze zainteresowania, możliwość szczęśliwego trafienia na pasjonujące tytuły, pogadania z księgarką – teraz niesie małe księgarnie na wysokiej fali. Paradoksalnie pomógł TikTok. To filmy z księgarń napędzają młodych czytelników i wspierają modę na kluby dyskusyjne. My gościmy kilka takich rozdyskutowanych grup w Big Book Cafe MDM, a w marcu ruszą spotkania naszego Big Book Club, o czym więcej poniżej.

Poczucie przynależności do swojego plemienia daje napęd małym księgarniom. Im ciaśniejsze, im wyraźniejszy mają profil, tym większym cieszą się uznaniem. A czy ich prowadzenie zaczęło się opłacać? Niekoniecznie. Margines zysku bez względu na kraj wynosi około 35%, a wielu księgarzy działa na kredyt. To wciąż zajęcie dla pasjonatów. Pomagają sobie sprzedażą kawy, akcesoriów i zapraszając czytelników na wydarzenia. W księgarniach anglosaskich urządza się urodziny i lekcje szydełkowania. W tygodniu są one miejscem pracy zdalnej, w weekendy – tygielkami, w których tętni życie towarzyskie. Od pionierskich księgarzy zaangażowania w budowanie wspólnot uczą się teraz teatry i muzea na całym świecie.

W Polsce sytuacja jest trudniejsza. Według raportu Instytutu Książki liczba małych księgarń nadal spada. Ale ostatnie miesiące w naszych księgarniach pokazują, że sam trend ponownie odkrywanej radości ze spotkań z księgarkami, rozmów o książkach i chęć do fizycznego doświadczania wspólnoty także w Polsce przybiera na sile. Bo księgarnie są balsamem na współczesność – dają ulgę od pędu, internetowej alienacji i osamotnienia. W Big Bookach żyjemy zgodnie z duchem czasu, dlatego w tym roku znajdziecie u nas więcej spotkań wyłącznie stacjonarnych, kameralnych wydarzeń umożliwiających swobodne spędzanie czasu i coraz ciekawiej zaopatrzony Butik Literacki z zupełnie nowymi akcesoriami umilającymi czytanie i życie.

Paulina Wilk

NEWSLETTER NR 2 | 09.03.2026
O CO CHODZI Z TYM BOOKEREM?

Ogłoszenie nominacji do tegorocznej Międzynarodowej Nagrody Bookera odbiło się szerokim echem w światowych mediach, nie tylko branżowych. Czy to obecnie najważniejsze obok Nagrody Nobla wyróżnienie dla pisarek i pisarzy?

Młodszy brat prestiżowej brytyjskiej Nagrody Bookera, którą od prawie sześćdziesięciu lat wyróżnia się najlepszą powieść roku napisaną w języku angielskim, tak zwany Międzynarodowy Booker narodził się w 2005 roku. Pomyślany początkowo jako nagroda dla wybitnych ludzi pióra spoza Wielkiej Brytanii, był przyznawany co dwa lata za całość pisarskiego dorobku. Wśród laureatów znaleźli się zarówno pisarze spoza anglosfery (Ismail Kadare, László Krasznahorkai), jak tworzący po angielsku (Alice Munro, Philip Roth). W 2016 roku zmieniono formułę nagrody – przyznaje się ją co roku za dzieło beletrystyczne napisane w innym języku niż angielski, ale na angielski przetłumaczone i opublikowane w Wielkiej Brytanii albo Irlandii w poprzednim roku. Tym samym szansę na wyróżnienie mają nie tylko autorki i autorzy powieści, ale także krótkich form literackich prozą. Trzyetapowy proces wyłaniania zwycięzcy rozpoczyna się od ogłoszenia długiej listy nominowanych książek pod koniec lutego. Kalendarzowo to początek sezonu nagród literackich.

Impulsem do powstania nagrody były alarmująco niskie statystyki czytelnictwa literatury zagranicznej w krajach anglojęzycznych. Zaledwie 3% wszystkich książek i 1% powieści publikowanych rocznie w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych stanowiły tłumaczenia z języków obcych. Nowa nagroda miała być narzędziem, które zachęci wydawców do sięgania po literaturę z innych kręgów językowych i tym samym zwiększy jej dostępność dla anglojęzycznego czytelnika. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Udział tłumaczonej literatury pięknej w brytyjskim rynku wydawniczym w ciągu ostatnich dziesięciu lat co najmniej się podwoił.

Nagroda toruje drogę literaturom z całego świata. W ostatniej dekadzie w rywalizacji o Międzynarodowego Bookera wzięły udział książki przetłumaczone z 74 języków, w tym tak egzotycznych albo niszowych jak kikuju czy kannada. Wartościowe tytuły z odległych kręgów kulturowych mogą zaistnieć w świadomości czytelników już dzięki obecności na listach nominacji. O tym jak bardzo wpływowy stał się Międzynarodowy Booker niech świadczy fakt, że aż troje laureatów z ostatniej dekady – Olga Tokarczuk (2018), Han Kang (2016) i László Krasznahorkai (2015) – w kolejnych latach otrzymało Literacką Nagrodę Nobla. A wśród nominowanych przewinęła się jeszcze dwójka innych noblistów, zanim wyróżniła ich Akademia Szwedzka: Annie Ernaux i Jon Fosse. To pokazuje, że jury przyznające brytyjską nagrodę potrafi dostrzec i wypromować autorów o wyjątkowym, uniwersalnym znaczeniu. Coraz częściej mówi się, że jest ona „przepustką do Nobla”.

Choć pieniężna wartość Międzynarodowego Bookera, 50 tysięcy funtów, jest dużo niższa niż Nobla (ponad milion dolarów), to pod względem prestiżu i walorów promocyjnych jest im coraz bliżej. Warto podkreślić, że kwota brytyjskiej nagrody dzielona jest po równo między autora i tłumacza. Także autorzy i tłumacze książek zakwalifikowanych do finału otrzymują po równo: dwa i pół tysiąca funtów. To materialny i symboliczny wyraz uznania dla kluczowej roli tłumaczy w międzynarodowym obiegu literackim.

Korzyści z konkursu o Międzynarodowego Bookera czerpią nie tylko czytelnicy w krajach anglosaskich, bo trudno lekceważyć to, co zostaje docenione na ogromnym rynku anglosaskim. Już na etapie nominacji wielu wydawców na świecie, także w Polsce, decyduje się nabyć prawa do wyróżnionych książek, licząc na to, że wybrany przez nich tytuł dotrze do finału, a może nawet zostanie nagrodzony.

W tym roku na liście tytułów, nominowanych przez jury pod przewodnictwem brytyjskiej pisarki Natashy Brown, znalazło się 13 tytułów tłumaczonych z 11 języków, w tym z duńskiego, perskiego i niderlandzkiego. Dwie powieści z tej listy ukazały się w polskim tłumaczeniu: „Zanim dojrzeją granaty” bułgarskiej pisarki Rene Karabasz (przekład: Mariola Mikołajczak, Wydawnictwo Poznańskie) oraz „Kobiety bez mężczyzn” irańskiej pisarki Shahrnush Parsipur (przekład: Alicja Farhadi, Claroscuro). Kilka innych ma już polskiego wydawcę: Rebis opublikuje niemiecką powieść „The Director” Daniela Kehlmanna, Czarne wyda powieść „We Are Green and Trembling” Gabrieli Cabezón Cámary z Argentyny. Ta ostatnia ma duże szanse na nagrodę, bowiem w historii Międzynarodowego Bookera nie było dotychczas laureata z Ameryki Południowej.
Zakwalifikowane do finału tytuły poznamy 31 marca. Ogłoszenie zwycięzcy będzie miało miejsce na gali w Tate Modern w Londynie wieczorem 19 maja.

Bartosz Kamiński